Tak sobie czytam i zaczynam…

Categories Programowanie

Tak sobie czytam i zaczynam dochodzić do pewnych wniosków. Dobrych kilkanaście lat doświadczenia komercyjnego w DEV – 90% w USA. Na zagranicznych grupach, jak zadasz trywialne pytanie dotyczące jakiegoś języka programowania, to dostaniesz tak wyczerpującą odpowiedź, że nawet żona by lepiej nie wytłumaczyła w jaki sposób nastawić pralkę, żeby uprać ulubioną koszulkę i gatki. Nie ważne jak trywialne to pytanie by było, dostaniesz pełny elaborat, dlaczego tak się dzieje i z czego to wynika. Mało tego! Odpowiedź taka dostaje milion plusików, bo ktoś miał podobny problem, znalazł wspomnianą odpowiedź, zweryfikował ją i okazała się być pomocna. W skrócie – ktoś zadał sobie trud, żeby daną odpowiedź zweryfikować, wrócić i zostawić „plusika” w podzięce za pomoc. Podobnie w każdej innej technicznej branży (tylko wśród takich się obracam). Natomiast jak to wygląda w Polsce? Dwa dni myślisz czy jednak warto się wychylać i zadać pytanie. Milion razy wpisujesz po polsku (bo jeszcze nie wiesz jak to działa) swoje pytanie w wyszukiwarkę i przetrawiasz pierwsze 30 wyników wyszukiwania w postaci SCAMu z elektroda.pl. Następnie, przewijasz 70 bezużytecznych wyników z 4programmers. Po kolejnych 10 automatycznie przetłumaczonych na język polski wyników wyszukiwania z MSDN, Android Developers i innych W3C, zauważasz światełko w tunelu. Potem albo tłumaczysz swoje pytanie na angielski i wpadasz na odpowiedź wspomnianą w pierwszym zdaniu, po czym wszystko staje się jasne i pełen entuzjazmu kontynuujesz swoje zadanie. Drugi wariant – po ciężkim przełknięciu jadu z polskiego Internetu, rezygnujesz z kariery w DEV, bo bazując na polskich wynikach wyszukiwania stwierdzasz (NIESŁUSZNIE), że jednak się nie nadajesz.

Chyba właśnie dlatego to nie nie z Polski lata się w kosmos :d.

#programowanie #informatyka #it #programista15k #polska #polskiepato #elektroda #elektrodacontent