#2020…

Categories Programowanie

#2020 #postanowienianoworoczne #sylwester #sylwesterzwykopem #zycie #oswiadczenie #przemyslenia #oswiadczeniezdupy #podsumowanie #podsumowaniedekady

Ludzie robią podsumowanie ubiegłego roku, piszą, czy postanowienia noworoczne się udało wypełnić lub nie, a ja zrobię podsumowanie swojej dekady. Niekoniecznie co się spełniło a co nie, a raczej momenty gdzie wykazałem się totalnym brakiem jakiejkolwiek chęci do walki lub wykazałem się totalnym dzbanostwem. Moje życie się kręci wokół pracy i marnowania czasu przed komputerem po pracy więc wybuchów, pościgów czy też innych mega osiągnięć z innej dziedziny tutaj nie uświadczycie. Aktualny level – 28.

2010:

pokaż spoiler Porzucenie tematu #prawojazdy. Oblany trzeci egzamin z powodu wymuszenia przy zmianie pasa ruchu – czegoś tam nie zauważyłem w lusterku i nagle jak rażony piorunem egzaminator łapie za kierownicę by nie dopuścić do wypadku. Po tym egzaminie zdałem sobie sprawę, że z moją koncentracją to ja kierowcą co jeździ bezpiecznie nie będę i odpuściłem sprawę, mimo iż miałem już wykupione regulaminowe 5h u instruktora za oblanie po raz trzeci egzaminu. Co roku przynajmniej raz ktoś mnie pyta dlaczego nie mam prawa jazdy i próbuje przekonać, że to nic strasznego, mam się nie poddawać i robić do bólu bo się przyda zawsze, nawet jakby leżało sobie w szufladzie i czekało na auto.

2011:

pokaż spoiler Rozpoczęcie #studia bo ojciec kazał (informatyka) – „masz mieć wyższe wykształcenie, to jest podstawa w dzisiejszym świecie, bez tego nikt na Ciebie nie spojrzy, najpierw się wyucz, potem czas na głupoty będzie”, rzecz jasna swoim typowo januszowym podejściem, że jak się postawisz to od razu obraza majestatu na cały świat i przez tydzień łaziłby naburmuszony. Moje szczęście głupiego sprawiło, że udało się nawet dostać #praca w #it jako „informatyk” w jednej z okolicznych firm. Praca jak praca – co chwilę coś do roboty było, trzeba było zasuwać jak malutki trybik, generalnie w firmie coś w kierunku czego się wtedy uczyłem (administracja sieciami, systemami serwerowymi) zacząłem dopiero po 2 latach pracy robić. Tak to zajmowałem się głównie serwisem sprzętu, składaniem komputerów, szkoleniem nowych pracowników w zakresie poruszania się po zasobach IT przedsiębiorstwa. W zespole w którym pracowałem, przez jakieś 3 lata był taki jeden dynamiczniak (jakby to ludzie z #przegryw) nazwali co to się nabijał z mojego kija w dupie bo chciałem być maksymalnie skupiony na tym co robię i nie umiem nic o sobie powiedzieć, bałem się raz, pójść z tym do szefa by nie robić kwasu w zespole, a dwa to wyszedłbym po prostu na konfidenta. Plus jakby to nazwać chłop zdziwiony był, że po 3 miesiącach od rozpoczęcia tam pracy przedłużyli mi umowę bo serio nie ogarniałem życia, nie potrafiłem być zbytnio otwarty, denerwowałem się o byłe zjeby, chcąc wszystko najlepiej jak potrafię robić, byłem wtedy bardzo ambitny. No, ale za coś studia trzeba było opłacić to siedziałem tam dalej.

Styczeń 2015:

pokaż spoiler Jak prawie wylądowałem w więzieniu. Dalej #pracbaza jako „informatyk” od serwisowania komputerów w tej samej firmie. Dostałem pewnego dnia odpowiedzialne zadanie – zgrać na nowy komputer wszystkie dane. Niby nic, ale komputer należał do babki, która jest nad prezesem (wiecie, osobna spółka do zarządzania będąca nad firmą w której pracowałem, optymalizacje podatkowe te sprawy). No to w momencie jak przyszedł moment zgrania poczty to wykazałem się totalnym dzbanostwem i zamiast łazić za każdym do tej babki by mi wpisywała hasło do poczty to przy niej…uwaga, uwaga – ściągnąłem program, który łamie hasło do bazy Outlooka i uruchomiłem. Rzecz jasna inbę miałem totalną, groziło mi wg. art. 267 KK nawet do 2 lat więzienia za nieuprawnione omijanie zabezpieczeń informatycznych. Jak to bywa przy szczęściu głupiego – mój szef wybłagał dyrektora firmy by nie zgłaszać tego na policję i ostatecznie sprawa skończyła się zabraniem mi premii za miesiąc w którym to odwaliłem plus odebraniem na jakieś pół roku dostępu do wszystkich serwerów, którymi zarządzałem. Po tej akcji zacząłem bardzo, ale bardzo mocno na tę firmę narzekać i marudzić, a to tylko dlatego, że raz na własne życzenie dostałem solidnie po dupie, nauczkę życia. Podejrzewam, że jakbym nie miał tyle szczęścia to skończyłoby się to dyscyplinarką plus wypłacaniem odszkodowania do końca życia za ewentualnie poniesione straty bo to co odwaliłem solidnie nadszarpnęło zaufanie działu reszty firmy do działu IT.

Sierpień 2015:

pokaż spoiler Nowe stanowisko w pracy: młodszy programista. Znowu – głupi ma szczęście bo zwolnił się jeden z pracowników z pokoju obok w którym siedzieli programiści, a ja po rozmowie wskoczyłem na jego miejsce. Głupi ma szczęście bo przez ostatnie 2 lata pod wpływem studiów i faktu, że praca w #programowanie wyglądała na znacznie spokojniejszą niż takiego typowego „informatyka” to chodziłem na rozmowy do innych firm, z marnym skutkiem (za słaby skill), a tu taki dar od losu pomimo tego co odwaliłem wcześniej. Oczywiście była podwyżka, tylko znowu głupi byłem bo kwotę, którą chciałem na umowie mieć jako netto, podałem jako brutto i tak przez jakiś rok sobie pracowałem. Jako programista zajmowałem się zasadzie wszystkim – zarządzanie serwerami, pisaniem kodu, dokumentacji, byłem nawet raz kierownikiem małego projektu, którego wynikiem było coś o co jeden z klientów firmy prosił już od kilku ładnych lat (samo zadanie technicznie proste, ale znacznie więcej czasu zajęło załatwienie całej biurokracji korporacyjnej by nikt z „góry” się nie czepiał i wiedział co i dlaczego w godzinach pracy robią pracownicy, którzy byli niezbędni do wykonania tego zadania). Na wykopkowe standardy to jest to kilka stanowisk w jednym. A, i z racji tego, że przeszedłem z stanowiska gdzie zajmowałem się serwisowaniem jak i papierologią to z doskoku również pomagałem chłopakom w wdrożeniu zastępstwa za mnie.

Wakacje 2016:

pokaż spoiler Po raz pierwszy w życiu (w wieku 25 lat) pojechałem samodzielnie gdzieś dalej niż tylko na uczelnię, bo w głąb kraju, spotkać się z ludźmi, których na co dzień słyszę tylko na Teamspeaku jak gramy w różne gierki. W pewnym momencie dla jaj każdy po kolei wchodzi na wagę i ja takie…178 cm wzrostu, waga 118 kg i to nie masy mięśniowej. O kurwa mać. Trzeba mniej żreć bo jak tak dalej pójdzie to zawał przed 30 murowany. Mogłem się tym nie przejmować i mieć to gdzieś, ale był w ekipie chłop też zalany, ale ważył mniej niż ja. Obecnie ważę 86,7 kg i czuję po sobie, że jestem słaby fizycznie, całe swoje życie przesiedziałem przed komputerem, mój jedyny ruch to był praktycznie wf w technikum więc jestem sztywną kłodą.

2017:

pokaż spoiler Pierwsza „najlepsza decyzja” w życiu. Postanowiłem zmienić pracę bo smród z wydarzeń z stycznia 2015 się ciągnął za mnie. Udało się więc dostać pracę – od stycznia 2017 zaczynam – zarobki o 50% wyższe niż w starej firmie, tylko, że dojazd 1h10m w jedną stronę (w starej firmie 15 min rowerem lub 10 autem jak miałem podwózkę), miesiąc próbny na umowę o dzieło, potem kontrakt #b2b. Robię o 50% mniej rzeczy niż w poprzedniej firmie, czasem wieje nudą na tyle, że cały dzień to siedzenie na wykopie przeplatane robieniem zadań, generalnie święty spokój. Jestem obsrany czy zaraz mi nie wjadą ZUS i Urząd Skarbowy z kontrolą czy przypadkiem nie powinienem mieć etatu zamiast bawić się w przekręty z działalnością gospodarczą. Czuję regres w zdolnościach personalnych i gadania z ludźmi bo mój jedyny kontakt face2face to szefostwo w pracy i koledzy w zespole, nikt się nie czepia o mnie czy jestem otwarty, nie gadam o dupiemaryni, byle były zadania robione dalej.

Wakacje 2018:

pokaż spoiler W większości ta sama ekipa co z 2016. Jeden z ziomków dla beki mi dał do potrzymania paczkę 30 kg, rzecz jasna nie uniosłem tego. Zaczęła się cała karuzela spierdolenia wokół bycia #mirkokoksy, jakieś ćwiczenia hantlami małymi robiłem pod wpływem tego badziewia. I rzecz jasna nie dotarło do mnie, że takie sylwetki jak na Instagramach są czy tych co robią #pokazforme to się wypracowuje latami, od małego i taki zasiedziały grubas jak ja nie zrobi tego w tydzień czy w rok. Raz tak heheszki z mojej formy fizycznej wziąłem do siebie, że w listopadzie 2018 kupiłem karnet na #silownia, który wyjebałem następnego dnia bo widziałem, że na siłkę chodzi typ, co mnie od „małych grubasów” wyzywał za czasów gimbazy i nie poszedłem tam po raz kolejny.

Wakacje 2019:
https://www.wykop.pl/wpis/43291065/anonimowemirkowyznania-w-pazdzierniku-skoncze-28-l/ – powinno wystarczyć.

Wrzesień 2019:
https://www.wykop.pl/wpis/43483621/zalesie-patologiazewsi-gownowpis-janusze-mieszkani/

pokaż spoiler Przeprowadzka, pierwsze samodzielne wynajęte mieszkanie. Kolejna „najlepsza decyzja życia” – do poczytania . Póki co z samotnością jest mi dobrze, ale gdzieś w głębi duszy odliczam kiedy zacznie mi odwalać.

2020:

pokaż spoiler Cholera wie. Pewnie jakąś kolejną głupotę odwalę lub inną „najlepszą decyzję życia”. #nowyroknowyja raczej nie.

Special thanks to @GreyMatterX oraz @Elemelas, którzy znają mnie IRL i wiedzą jakie inby odpierdalałem i musieli to znosić. Jakim cudem mnie za to znienawidziliście lub uciszyliście na amen to nie wiem.

I również Tobie, drogi czytelniku, który poświęcił czas na przeczytanie tych wypocin. Pls, nie rób tak jak ja, no chyba, że masz więcej szczęścia jak rozumu ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jestem zażenowany tym co właśnie opublikowałem, ale wykopki lubią to więc have fun i szczęśliwego nowego roku!